Battery Forum Poland 2026 — co targi w Nadarzynie mówią o polskim rynku BESS
Battery Forum Poland 2026 otwiera dziś, 19 maja, swoją trzecią edycję w Ptak Warsaw Expo. Trzy dni, kilkudziesięciu wystawców, przedstawiciele dwóch ministerstw na panelach PSME Battery Conference, prezesi największych operatorów i kapitał, który płynie do polskiego sektora magazynowania energii szybciej, niż branża nadąża go przyswoić.
Do tego wydarzenia można podejść dwojako. Można potraktować je jako kolejne targi — przejść przez halę D, zebrać wizytówki, zapisać się na newsletter PSME i wrócić do biura z teczką katalogów. Można też zadać pytanie, które naszym zdaniem stoi za każdą skuteczną ekspansją B2B w Polsce: co Battery Forum naprawdę mówi o tym, w którą stronę zmierza polski rynek BESS — i co z tego wynika dla firmy, która chce na nim zarabiać w 2027 czy 2028 roku?
Pracujemy z firmami B2B wchodzącymi na polski rynek od kilku lat. Energetyka i sektor odnawialny to jeden z naszych głównych obszarów — wśród naszych klientów jest m.in. Voltage Group, z którą prowadziliśmy projekty w sektorze fotowoltaicznym. Z tej perspektywy spojrzymy na Battery Forum Poland 2026 nie jako na wydarzenie samo w sobie, tylko jako na soczewkę — przez nią widać, jak działa dziś polski ekosystem magazynowania energii i gdzie są realne okazje biznesowe dla firm, które potrafią je zobaczyć.
Co zmieniło się od pierwszej edycji Battery Forum Poland — i dlaczego to ma znaczenie strategiczne?
Pierwsza edycja w 2024 roku była imprezą branżową w klasycznym znaczeniu: producenci baterii, kilku integratorów, sporo komponentów do elektromobilności. Druga w 2025 — wyraźny zwrot w stronę systemów magazynowania energii. Tegoroczna trzecia edycja, jeśli spojrzeć na listę wystawców i program konferencyjny, ma już inną wagę.
Na panelach pojawiają się Michał Jaros, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, oraz Krzysztof Galos, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. To nie jest standardowa obsada targów technologicznych — to obsada wydarzeń, na których zapadają decyzje regulacyjne. Wśród wystawców są Westinghouse Battery Company, Tele-Fonika Kable, Elester, Corab, FoxESS Netherlands, FLEX STORAGE i TUV Rheinland Polska. Po jednej stronie mamy globalnych dostawców, po drugiej — polskich graczy reprezentujących lokalny łańcuch wartości. Po trzeciej — administrację, która decyduje o tempie i kształcie tego rynku.
Dla nas to konkretny sygnał: polski rynek BESS przeszedł z fazy eksperymentalnej do fazy strategicznej. Z fazy, w której pojedyncze firmy testowały pilotaże, do fazy, w której rząd, kapitał i operatorzy systemu rozmawiają tym samym językiem o skali gigawatowej. A jeśli rynek przechodzi taki próg, zmienia się też logika wejścia na niego.
Dlaczego polski rynek magazynowania energii jest dziś jednym z najgorętszych w Europie?
Argumenty słychać od dwóch lat, ale dopiero teraz układają się w spójną całość. Polska jest jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, gdzie istnieje cały łańcuch wartości baterii — od surowców, przez produkcję komponentów i ogniw, aż po recykling. Mamy gigafabryki, zaplecze techniczne i bliskość rynków niemieckiego oraz nordyckiego. Mamy też transformację energetyczną, której tempa nie można już odwrócić: udział OZE w produkcji energii elektrycznej przekroczył 50%, a system potrzebuje elastyczności, której nie zapewnią same farmy wiatrowe i fotowoltaika bez magazynów.
Do tego dochodzi rynek mocy, który formalnie objął magazyny energii. Aukcje i kontrakty mocowe stały się jednym z najważniejszych mechanizmów finansowania projektów BESS w skali gigawatowej. Banki, fundusze infrastrukturalne i operatorzy zagraniczni patrzą na Polskę jak na rynek, który przez najbliższe 3–5 lat będzie generował najwięcej projektów w regionie CEE. To nie spekulacja — to rezultat konkretnych decyzji regulacyjnych i rzeczywistych pipeline’ów inwestycyjnych.
Co to oznacza praktycznie? Że okno wejściowe jest otwarte, ale nie pozostanie otwarte w nieskończoność. Firmy, które wejdą w 2026, będą walczyć o miejsce w wartościowym łańcuchu wartości. Firmy, które przyjdą w 2029, będą już musiały kupować ten dostęp znacznie drożej — albo go nie dostaną wcale.
Kto naprawdę zarabia na polskim rynku magazynowania energii?
To pytanie, które zadajemy najczęściej klientom rozważającym wejście do tego sektora. Bo „polski rynek BESS” w mediach brzmi jak jeden monolit, a w praktyce składa się z kilku zupełnie różnych warstw, na których pracują różne typy firm — i na każdej z nich rządzi inna ekonomia.
Na poziomie technologii i komponentów — ogniwa, BMS, EMS, falowniki, systemy chłodzenia — dominują globalni dostawcy. Marże są pod presją konkurencji azjatyckiej, ale skala jest ogromna. Wejście tu wymaga albo własnej technologii, albo statusu autoryzowanego dystrybutora dla rozpoznawalnej marki.
Na poziomie integracji i wykonawstwa — firmy łączące różne komponenty w gotowe systemy, prowadzące prace EPC, odpowiedzialne za uruchomienie i serwis. Tutaj polskie firmy są mocne, ale brakuje im czasem doświadczenia w projektach większej skali. To warstwa, na której zagraniczni partnerzy z know-how operacyjnym mają najwięcej do zaoferowania.
Na poziomie deweloperów i operatorów projektów — fundusze, energetycy, hybrydy z OZE. Marże są tu wysokie, ale wejście wymaga kapitału, lokalnych relacji i cierpliwości regulacyjnej. To nie jest warstwa, na którą wchodzi się „z marszu”.
Na poziomie usług okołoprojektowych — doradztwo techniczne, certyfikacja, audyty bezpieczeństwa, finansowanie projektowe, doradztwo regulacyjne. Tu marże są dobre, wejście relatywnie tanie, a popyt rośnie szybciej niż podaż. Naszym zdaniem to dziś najbardziej niedoceniana warstwa rynku.
Kluczowa rzecz: firmy, które wchodzą na polski rynek BESS bez świadomości, na której warstwie chcą zarabiać, prawie zawsze tracą pierwsze 12 miesięcy. Nie dlatego, że Polska jest skomplikowanym rynkiem — bo nie jest bardziej skomplikowana niż Niemcy czy Hiszpania. Tracą, bo próbują operować jednocześnie na trzech poziomach, na których ich model biznesowy nie pasuje.
Co odróżnia firmy, które skutecznie wchodzą na polski rynek energetyczny, od tych, które grzęzną?
W projektach, które prowadziliśmy z firmami zagranicznymi wchodzącymi do polskiej energetyki, widzieliśmy trzy wzorce, które konsekwentnie odróżniają jedne od drugich. Nie są one tajemnicą — są raczej zdrowym rozsądkiem, którego łatwo nie zastosować, kiedy zarząd siedzi w innym kraju i patrzy na Polskę przez prezentację PowerPoint.
Po pierwsze — partner-first, nie solo entry. Polski sektor energetyczny działa w gęstej sieci relacji między operatorami, integratorami, dostawcami i administracją. Firma, która wchodzi „z własnymi siłami” i próbuje zbudować wszystko od zera, traci dwa lata na to, co partner lokalny załatwiłby w sześć miesięcy. Najsilniejsze wejścia, które obserwowaliśmy, zaczynały się od identyfikacji jednego silnego partnera — nie generalnego dystrybutora, tylko firmy, której DNA naprawdę pasuje do modelu biznesowego wchodzącej spółki.
Po drugie — compliance literacy od pierwszego dnia. Polskie regulacje energetyczne nie są trudne, ale są specyficzne. Ustawa o OZE, rynek mocy, kodeksy sieciowe operatorów, wymagania URE — to wszystko nie jest „do ogarnięcia później”. Firmy, które delegują regulacje na zewnętrzną kancelarię i nie budują kompetencji wewnętrznej, kończą w sytuacji, w której nie rozumieją, dlaczego ich projekt nie ruszył.
Po trzecie — operacyjna obecność, nie tylko handlowa. Polski klient w energetyce kupuje od firm, które ma „pod telefonem”, a nie od tych, które przylatują na kwartalne spotkanie. Inwestycja w realne biuro w Warszawie albo w Gdańsku, w polskojęzyczny zespół techniczny i w fakturowanie w PLN — to nie jest koszt, tylko warunek wejścia.
Z naszego doświadczenia
Firmy, które wchodzą na polski rynek energetyczny z dobrze opracowaną strategią analizy rynku i wejścia, oszczędzają średnio 6–9 miesięcy w porównaniu do firm próbujących „uczyć się w trakcie”. W rynku, który rośnie tak szybko jak BESS, te 6 miesięcy to nie jest czas — to są kontrakty.
Jakie sygnały rynkowe warto wyłapać z tegorocznej edycji Battery Forum Poland?
Targi takie jak Battery Forum dają cztery rodzaje informacji, których nie znajdziesz w raportach analitycznych — bo raporty piszą się z opóźnieniem trzech do sześciu miesięcy. Jeśli planujesz na tegoroczną edycję dotrzeć, albo śledzisz ją zdalnie, my zwracalibyśmy uwagę na następujące rzeczy.
Skład paneli PSME Battery Conference — to najmocniejszy sygnał regulacyjny w roku. Kiedy w jednej sesji siedzi wiceminister rozwoju, wiceminister klimatu i prezes fundacji SET, to nie jest networking. To jest miejsce, gdzie wyrównuje się stanowiska przed konkretnymi decyzjami legislacyjnymi. Warto słuchać tego, co padnie w pytaniach z sali — pytania zadają zwykle ci, którzy już rozmawiają z ministerstwem za zamkniętymi drzwiami.
Mix wystawców — gdzie koncentruje się kapitał. Jeśli widzisz nową kategorię firm, której nie było rok temu (np. dostawców systemów chłodzenia immersyjnego, firmy od second-life batteries, dostawców usług cybersecurity dla BESS), to znaczy, że ten segment ma już pieniądze i marketing. To dwa lata przed tym, zanim segment ten pojawi się w raportach branżowych jako „trend”.
Strefa networkingu B2B — gdzie naprawdę tworzą się partnerstwa. To, kogo dany wystawca przedstawia w drugim dniu targów, jest zwykle ważniejsze niż to, co prezentuje na stoisku. Jeśli wystawca z Holandii w drugim dniu przyjmuje na rozmowach polskich integratorów z jednego konkretnego regionu — to znaczy, że ma już strategię wejścia, której nie ogłasza publicznie.
Język rządu — ton, którym mówi administracja. W energetyce subtelne zmiany frazeologii poprzedzają zmiany regulacyjne o kilka miesięcy. Jeśli wiceminister mówi o BESS jako o „elemencie strategii bezpieczeństwa”, a nie jako o „elemencie transformacji” — to znaczy, że wsparcie polityczne właśnie się umacnia, bo bezpieczeństwo jest mocniejszą kategorią budżetową niż klimat.
Co możesz zrobić w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, żeby wykorzystać moment na polskim rynku BESS?
Jeśli twoja firma już operuje w energetyce i rozważa polski rynek, mamy dla ciebie cztery sugestie operacyjne. Nie strategiczne — strategię trzeba budować pod konkretną firmę. Operacyjne — czyli takie, które działają w niemal każdym scenariuszu wejścia.
Pierwsze: nie zaczynaj od pełnej analizy rynku. Zacznij od trzech dni rozmów z trzema typami uczestników — operatorem (PSE, PGE, Tauron), integratorem o ugruntowanej pozycji oraz prawnikiem regulacyjnym. Te trzy rozmowy dadzą ci więcej niż 60-stronicowy raport, bo pokażą, co naprawdę jest dziś gorące, a co już zostało rozpisane.
Drugie: zidentyfikuj swojego „anchor partnera” — firmę, której wartość dodajesz najmocniej. Nie szukaj dystrybutora. Szukaj firmy, która ma już pipeline projektów, ale czegoś jej brakuje — i to coś jest dokładnie tym, co masz ty. Naszym zdaniem ten model wejścia daje najlepsze wyniki w energetyce, bo polski rynek nagradza komplementarność, a nie konkurencję frontalną.
Trzecie: zaplanuj operacyjną obecność, zanim podpiszesz pierwszy kontrakt. Spółka w Polsce, konto w polskim banku, fakturowanie w PLN, polskojęzyczny człowiek odpowiedzialny za projekty — to wszystko zajmuje 3–4 miesiące. Lepiej mieć to gotowe, zanim klient zacznie pytać, niż obiecywać „załatwimy to”.
Czwarte: nie próbuj wszystkiego naraz. Wybór jednego segmentu BESS (np. wyłącznie projekty C&I, albo wyłącznie wsparcie dla deweloperów wielkoskalowych) w pierwszych dwunastu miesiącach daje znacznie lepsze wyniki niż próba pokrycia całego rynku. Firmy, które się rozpraszają, w energetyce zwykle nie wygrywają — bo każda warstwa wymaga innego know-how operacyjnego.
Jeśli jesteś polską firmą, która rozważa dodanie energetyki jako nowej wertykali — sytuacja wygląda symetrycznie, tylko z odwrotnej strony. Trzeba zbudować know-how regulacyjne, znaleźć partnera technologicznego (krajowego lub zagranicznego), zdefiniować, na której warstwie chcesz operować, i zaplanować rozwój sprzedaży B2B w sposób, który nie zabije twojego głównego biznesu, dopóki energetyka nie zacznie się samofinansować. To około 18–24 miesięcy do pierwszego znaczącego kontraktu, ale jeśli zrobione dobrze — wertikala, która utrzymuje firmę przez następne 10 lat.
Czego firmy BESS wchodzące na rynek polski najczęściej u nas szukają?
W rozmowach z firmami BESS, które rozważają wejście na polski rynek, słyszymy konsekwentnie te same trzy potrzeby. Nigdy nie tylko jedną — zawsze wszystkie trzy, choć kolejność i waga są różne.
Klientów
To zwykle pierwsze pytanie — i to, które firmy artykułują najszybciej. „Pomóżcie nam znaleźć klientów w Polsce.” Ale w sektorze BESS sama lista potencjalnych klientów nigdy nie wystarczy. Klient w energetyce nie kupuje od nieznanej firmy bez referencji, bez polskojęzycznego zespołu i bez lokalnego partnera, który „ręczy” za dostawcę. Dlatego pomagamy budować pipeline klientów w kontekście całego modelu wejścia, a nie jako wyizolowane zadanie sprzedażowe.
Partnerów
To pytanie pojawia się drugie w kolejności, ale często okazuje się ważniejsze niż pierwsze. Partner technologiczny, integracyjny, finansowy, regulacyjny — w zależności od warstwy rynku, na której firma chce operować. Nie chodzi o listę 500 firm z bazy danych. Chodzi o krótką listę 5–7 dopasowanych podmiotów, z którymi rzeczywiście warto rozmawiać. Korzystamy z naszych bezpośrednich relacji w polskim sektorze energetycznym, OZE i przemyśle — i robimy konkretne wprowadzenia, nie wysyłamy „cold emaili”.
Właściwą strategię wejścia
Trzecie pytanie często nie jest wprost zadane, ale leży pod pierwszymi dwoma. „Czy w ogóle wchodzimy w to dobrze?” Samodzielnie, przez partnerstwo, przez joint venture, przez przejęcie? Z którą warstwą rynku zaczynamy, jak skalujemy, w jakim tempie budujemy obecność operacyjną? Analiza rynku i model wejścia to fundament, którego brak kosztuje firmy 12–18 miesięcy i często kilkaset tysięcy euro zmarnowanych na zły wybór modelu.
Energetyka to dla nas obszar, w którym pracujemy systematycznie, nie projektowo. Mówimy językiem polskiego rynku — nie tylko po polsku, ale również w sensie operacyjnym: znamy mechanikę aukcji mocowych, dynamikę współpracy z OSD i OSP, logikę finansowania projektów BESS oraz to, jak naprawdę wyglądają rozmowy w polskim sektorze energetycznym. To, czego firma BESS zwykle nie ma w pierwszych miesiącach na rynku, my mamy od początku — i właśnie to oferujemy.
Co zabieramy z Battery Forum Poland 2026 na poziomie strategicznym?
Battery Forum Poland 2026 nie jest dla nas wydarzeniem — jest sygnałem. Sygnałem, że polski rynek magazynowania energii zakończył fazę pionierską i wszedł w fazę industrialną. Sygnałem, że okno wejściowe dla firm zagranicznych i dla polskich firm dodających energetykę jako wertikalę jest jeszcze otwarte, ale nie tak szeroko, jak rok czy dwa lata temu. Sygnałem, że jakość decyzji strategicznych podjętych w 2026 zdefiniuje, kto będzie zarabiał na tym rynku w 2030.
Nie każda firma musi wchodzić w energetykę. Nie każda firma jest dziś gotowa, żeby grać w segmencie BESS. Ale jeśli twoja firma już rozważa ten ruch, naszym zdaniem najgorszą decyzją jest dziś czekać „do następnego roku”. W rynku, w którym deklarowana wartość projektów rośnie kwartał do kwartału, opóźnienie nie jest neutralne — opóźnienie kosztuje.
Battery Forum w Nadarzynie kończy się w czwartek wieczorem. Decyzje, które wynikają z tego, co tam zostanie powiedziane, zaczną być widoczne dopiero za 6–9 miesięcy. Ale podjęte zostaną w ciągu najbliższych tygodni — w sali konferencyjnej, w korytarzu albo w restauracji niedaleko Ptak Warsaw Expo. Tak działa polska energetyka. Tak działa większość polskiego B2B.
Twoja firma BESS planuje wejście na polski rynek?
Pomagamy firmom BESS i z szerszego sektora energetycznego wejść na rynek polski — od identyfikacji klientów i partnerów, przez wybór modelu wejścia, po budowę polskojęzycznego pipeline’u sprzedaży. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i służy temu, żebyśmy razem ocenili, czy ma sens kontynuować dalej.
Umów rozmowęO autorze
Dima V. Nechyporenko
Założyciel the nech. Doradca biznesowy B2B z bazą w Warszawie. Pracuje z firmami nad strategią, ekspansją na nowe rynki oraz rozwojem sprzedaży B2B. Doświadczenie projektowe w sektorach energetycznym, budowlanym i technologicznym na rynkach Polski, Ukrainy, UE, Kanady oraz ZEA.
LinkedIn →

