Nº 01Rozmowy
Kariera · Tożsamość

Olga Litkovets (Cundall): od Ukrainy do międzynarodowego przywództwa w biznesie

Ukrainka, która mieszka i pracuje w Dubaju, a z poziomu ZEA kieruje rozwojem biznesu jednej z wiodących światowych firm doradczych w branży inżynieryjnej – na wszystkich rynkach, na których firma jest obecna. Bez powiązań rodzinnych w branży, bez wykształcenia technicznego, bez gotowej ścieżki – Olga Litkovets sama przeszła tę drogę. W naszej rozmowie dzieli się tym, jak konkretnie się rozwijała i dlaczego proaktywność to klucz, który odróżnia ludzi docierających na sam szczyt.

Opublikowano 24 maja 2026 · 11 min czytania
Olga Litkovets – Partnerka i Globalna Dyrektorka ds. Rozwoju Biznesu i Marketingu w Cundall
Olga Litkovets · Partnerka, Cundall

Olga Litkovets jest Partnerką i Globalną Dyrektorką ds. Rozwoju Biznesu i Marketingu w Cundall, globalnej multidyscyplinarnej firmie doradczej w branży inżynieryjnej. Mieszka w Dubaju, ale odpowiada za rozwój biznesu na wszystkich rynkach, na których działa firma. Przez lata pracy w branży zbudowała silny profil zarządczy na styku rozwoju biznesu, marketingu, pozycjonowania marki i obsługi klientów na poziomie międzynarodowym.

W naszej rozmowie omówiliśmy drogę, która zaprowadziła Olgę z Ukrainy do międzynarodowego biznesu – studia w Kijowie, przeprowadzkę do Dubaju, przejście do branży technicznej bez technicznego zaplecza, awans na stanowiska kierownicze, rolę sportu w utrzymaniu produktywności przez dekady oraz jej spojrzenie na kobiety w inżynierii. Tematy są uniwersalne. Ale rdzeń tej historii jest konkretny: Ukrainka, która zbudowała wszystko sama – własną pracą i własnym umysłem.

Jak ukraińskie wychowanie ukształtowało jej podejście do przywództwa?

Jednym z najsilniejszych wątków naszej rozmowy była rola ukraińskiego wychowania Olgi, które od wczesnego wieku kształtowało jej sposób myślenia. Dla niej ambicja zawodowa nie zaczęła się od stanowiska. Pojawiła się znacznie wcześniej – w szkole, gdzie do edukacji, standardów i odpowiedzialności podchodzono poważnie.

„Uczono nas myśleć, że jesteśmy przyszłą elitą Ukrainy i że mamy rozwijać nasz kraj i nasze państwo.”

To podejście zostało z nią. Studiując w Kijowie, nie czekała z myśleniem o karierze do końca studiów. Już wtedy szukała praktycznego doświadczenia i próbowała zrozumieć, jaka branża i jakie środowisko będą do niej pasować najbardziej.

„Bardzo często, kiedy wszyscy byli na wakacjach, ja pracowałam.”

W tym zdaniu kryje się ta sama dyscyplina i proaktywność, które zwykle stoją za późniejszym sukcesem zawodowym, nawet jeśli w danym momencie jeszcze ich nie widać. Wczesne doświadczenie w Kijowie dało jej bezpośredni kontakt z międzynarodowymi firmami – między innymi z partnerami z Chin i Niemiec. Punktem zwrotnym okazał się mentoring: silna, energiczna mentorka zachęcała ją do zdobycia doświadczenia poza Ukrainą. Ta rada ostatecznie zaprowadziła Olgę do Dubaju – decyzja, która zmieniła trajektorię całej jej kariery.

W tym szczególe kryje się osobna, ważna lekcja. Właściwa osoba w odpowiednim momencie często oszczędza lata szukania. Mentoring rzadko daje gotowe odpowiedzi – ale pokazuje kierunek, otwiera drzwi i daje odwagę, by zrobić krok, który inaczej wyglądałby na zbyt duży. W wielu udanych karierach jedna trafna rada od właściwej osoby zaważyła bardziej niż lata samodzielnych prób. I odwrotna strona tego też jest istotna: kiedy sam znajdziesz się w roli, z której możesz być dla kogoś mentorem, nie zaprzepaszczaj tej możliwości.

Jak przejść do nowej branży bez wykształcenia technicznego?

Jedna z najciekawszych części historii Olgi polega na tym, że wejście do inżynierii nie było czymś, co zaplanowała wcześniej. W tamtym czasie pracowała już w Dubaju, początkowo w IT. Kiedy uderzył globalny kryzys, jej firma się zamknęła i Olga musiała pozostać elastyczna oraz reagować na rynek, który zmieniał się szybko. Tak właśnie przeszła do rozwoju biznesu i marketingu zorientowanego na inżynierię.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na trudne przejście. Inżynieria jest głęboko techniczną dziedziną, a Olga otwarcie mówi, że sama nie jest inżynierką z wykształcenia. Mimo to trafiła na stanowisko, na którym trzeba było reprezentować firmy inżynieryjne, rozumieć usługi techniczne i rozmawiać z osobami podejmującymi decyzje handlowe na wysokim szczeblu – rolę, którą zazwyczaj zajmują osoby z technicznym wykształceniem. Różnicę zrobiło jej proaktywne podejście do nauki oraz jasne przekonanie co do natury samego zawodu.

„Dla profesjonalistów pracujących w rozwoju biznesu i marketingu zmiana branż to nie tylko możliwość – to często wręcz konieczność. Przejście między branżami jest jednym z najsilniejszych sposobów na wniesienie świeżego, niestandardowego myślenia do nowej dziedziny. Każdy profesjonalista przynosi ze sobą wzorce, podejścia i pomysły z poprzednich obszarów, których nowy sektor jeszcze nie widział. To realna przewaga handlowa, a nie wada. Druga strona medalu jest taka, że podstawy biznesu, procesy biznesowe i specyfika każdej branży nie są opcjonalne. Trzeba je zgłębić, za każdym razem od nowa. I właśnie na tym polega istota tego zawodu: nieustanna nauka, aktywna adaptacja i realna wartość dla każdej firmy, w której pracujesz.”

„Chciałam być świetna w tym, co robię, więc dużo się uczyłam, dużo czytałam, rozmawiałam z ludźmi, próbowałam zrozumieć, zadawałam mnóstwo pytań.”

To niesie ważną lekcję dla wszystkich pracujących w branżach technicznych: czysto techniczne zaplecze nie jest warunkiem koniecznym, by tworzyć wartość w inżynierii – ale trzeba rozumieć biznes na tyle głęboko, by mówić o nim z pewnością siebie, klarownością i szacunkiem.

„Trzeba pójść i się uczyć, kopać głęboko, rozumieć. Musisz umieć wyjaśnić to pięcioletniemu dziecku.”

I nie chodzi tu wyłącznie o inżynierię. To szersza zasada zawodowej wiarygodności. W rozwoju biznesu, strategii, marketingu czy rolach doradczych w sektorach technicznych Twoja wartość zależy od tego, jak dobrze naprawdę rozumiesz to, co robi Twój biznes.

Co wyróżniało Cundall jako firmę?

Przejście Olgi do Cundall nie zaczęło się od aktywnego szukania pracy. Stało się to inaczej: przez obecność firmy na rynku, przez networking i – co najważniejsze – przez wrażenie, jakie Cundall wywarł na niej osobiście. Została zaproszona na jubileuszowe wydarzenie firmy przez kontakt zawodowy. W tamtym momencie nie znała Cundall dobrze, ale po kilku rozmowach z partnerami i kierownictwem wyniosła silne wrażenie zarówno z biznesu, jak i z ludzi.

„Byłam pod wrażeniem, ponieważ każdy z Cundall, z kim rozmawiałam, był naprawdę zaangażowany w to, co robi.”

Wyróżniała się nie tylko kompetencja, ale też przekonanie. Ludzie, których spotkała, mówili nie tylko o projektach i miastach, ale o zrównoważonym rozwoju, środowisku zabudowanym i szerszym wpływie, jaki inżynieria może mieć na świat. Kiedy w końcu pojawiła się możliwość dołączenia, Olga miała już jasną wizję tego, gdzie konkretnie może tworzyć wartość.

„Musicie być bardziej widoczni na rynku. Ludzie muszą o was wiedzieć.”

To stało się centralną misją w jej pracy – nie rozwój biznesu w wąskim sensie, ale zwiększanie rozpoznawalności firmy, wzmacnianie jej pozycji oraz dopasowanie strategii handlowej do pozycjonowania marki. To jedna z najsilniejszych lekcji handlowych z naszej rozmowy: wartość na najwyższym szczeblu często powstaje nie tylko dzięki jakości wykonywanej pracy, ale dzięki zdolności dostrzeżenia niewykorzystanego potencjału biznesu i pomocy w jego uwolnieniu.

Co się zmienia, gdy kariera przechodzi na poziom kierowniczy?

Duża część rozmowy była poświęcona przywództwu – temu, co się zmienia, gdy kariera przechodzi na stanowiska kierownicze. Olga szczerze powiedziała, że przywództwo jest bardziej skomplikowane, niż wielu osobom się wydaje na wczesnym etapie. Największa zmiana następuje wtedy, gdy rola przestaje sprowadzać się do Twojej własnej pracy.

„W momencie, gdy zaczynasz rozumieć, że to już nie jest tylko o Twojej własnej pracy, ale o tym, co możesz osiągnąć przez swój zespół – wszystko się zmienia.”

To dojrzała definicja przywództwa – i odzwierciedla jedno z najtrudniejszych przejść w karierze wielu profesjonalistów. Bycie silnym wykonawcą nie oznacza automatycznie gotowości do bycia silnym liderem. Każda osoba w zespole jest inna. Każda jest motywowana inaczej i wnosi inne mocne strony.

„Muszę znaleźć, co napędza tę osobę, tę osobę i tę osobę. Wszyscy są bardzo różni.”

Przywództwo w globalnym biznesie dodaje kolejną warstwę złożoności. Rynki są różne. Klienci są różni. Normy komunikacji są różne. To, jak komunikat zostanie odebrany w jednym regionie, niekoniecznie tak samo będzie odebrane w innym. Silne przywództwo to nie tylko wewnętrzna koordynacja – to także rozumienie rynku, świadomość kulturowa i umiejętność dostosowywania zachowań handlowych do różnych środowisk.

Jedna myśl, do której Olga wielokrotnie wracała, to znaczenie utrzymywania kontaktów: „Rozwijajcie i pielęgnujcie swoją sieć kontaktów, łączcie się z ludźmi, pozostawajcie z nimi w kontakcie.” Dla niej to nie powierzchowny networking – to sposób, w jaki menedżerowie się uczą, rozumieją rynek i tworzą długoterminową wartość.

II

Pod karierą – praktyka.

Olga Litkovets – sport i codzienna dyscyplina jako część kariery na najwyższym szczeblu
Dyscyplina poza biurem · Poranna praktyka stojąca za globalną rolą

Jakie miejsce ma sport w międzynarodowej karierze na najwyższym szczeblu?

Jeden z najbardziej nieoczekiwanych – i jednocześnie najbardziej konsekwentnych – wątków w historii Olgi to rola sportu. Nie jako rutyna wellness czy weekendowe hobby, lecz jako strukturalna część tego, jak ona pracuje. W globalnej roli obejmującej Dubaj, Wielką Brytanię, Australię, Europę i Azję codzienny trening wytrzymałościowy nie jest aktywnością poboczną. To fundament, na którym opiera się reszta dnia.

„Wstać i nie potrenować – dla mnie to równie dziwne, jak wstać i nie umyć zębów.”

Jej poranki zaczynają się od biegania, jazdy na rowerze albo pływania. Dla niej to nie jest coś oddzielnego od pracy – to właśnie sprawia, że produktywność zawodowa pozostaje stabilna.

„Moja poranna sesja działa jak medytacja. Pomaga mi pozostać skupioną przez cały dzień i poukładać sobie wszystko, co przyjdzie potem.”

To wzorzec, który powtarza się wśród menedżerów najwyższego szczebla zarządzających międzynarodowymi obciążeniami. Logika jest prosta: kiedy intensywność zawodowa jest wysoka, wytrzymałość mentalna i fizyczna staje się realną przewagą konkurencyjną. Ludzie, którzy utrzymują regularne treningi, nie trenują zamiast pracować – trenują po to, by pracować lepiej, dłużej i z większą jasnością myślenia.

Olga wskazała też na strukturalny problem w karierach najwyższego szczebla, który wielu wysoko wydajnych profesjonalistów rozpoznaje, ale rzadko otwarcie omawia. Wymagająca praca pochłania cię całkowicie – aż nie zostaje ci nic poza nią.

„Praca na wysokim szczeblu potrafi cię całkowicie pochłonąć. Potrafi zabrać wszystko, aż nie zostaje ci życia poza pracą.”

Wspomniała rozmowę z kolegą – partnerem dużej globalnej firmy doradczej, który w wieku 60 lat również startuje w zawodach Ironman. Ich wspólny wniosek był jasny: poważne hobby fizyczne to nie luksus dla profesjonalistów najwyższego szczebla. To mechanizm obronny. Chroni zdrowie, długowieczność i tożsamość poza pracą.

„Hobby takie jak triathlon utrzymuje cię w formie fizycznej i pomaga w długowieczności. Ale mentalnie daje coś jeszcze – miejsce, w którym też coś osiągasz. To właśnie powstrzymuje pracę od pochłonięcia całego twojego życia.”

To jedna z najbardziej niedocenianych obserwacji o karierze – dla ludzi przechodzących na stanowiska kierownicze. Siły zawodowe nie są nieograniczone. Bez aktywnych przeciwwag – praktyki fizycznej, tożsamości poza pracą, społeczności poza biurem – ludzie rzadko wypalają się nagle. Wygaszają się stopniowo, często nawet sami tego nie zauważając.

Dlaczego konsekwencja w sporcie przekłada się na biznes?

To, co czyni historię Olgi szczególnie przekonującą, to fakt, że jej sportowe zaplecze nie pochodzi z dzieciństwa. W odróżnieniu od wielu triathlonistów, którzy fundament zbudowali w wyczynowym pływaniu albo kolarstwie w szkole, ona tego nie miała.

„Na początku mojej kariery podziwiałam ludzi, którzy robili Ironman. Nigdy nie myślałam, że dam radę. Nie umiałam pływać tak, jak trzeba. Nie jeździłam na rowerze. Nie miałam w tym żadnego zaplecza.”

Zmiana zachodziła stopniowo – częściowo przez przypadek, częściowo dzięki ludziom wokół niej, częściowo dzięki ciekawości. A potem, pewnego ranka, stanęła na starcie swojego pierwszego Ironmana.

„Uszczypnęłam się. Byłam zwykłą osobą, która mieszka w Dubaju – i oto jestem tutaj, robię to. Nawet nie mogłam uwierzyć, że jestem w stanie osiągnąć coś takiego.”

Z InstagramaOlga Litkovets Zobacz wpis
Olga Litkovets podczas triathlonu – wpis na Instagramie o konsekwencji, sporcie i karierze

„W życiu możemy znacznie więcej, niż nam się wydaje. Po prostu trzeba znaleźć swoją drogę – małe kroki pomagają dojść do tej góry. I trzeba je dobrze rozplanować.”

Olga Litkovets · Instagram

Lekcja, którą wynosi ze sportu wytrzymałościowego do swojej pracy zawodowej, to konsekwencja. Sport uczy czegoś, co w biznesie pozostaje niewidoczne znacznie dłużej.

„Konsekwencja jest tym, co daje postęp. W sporcie nie oszukasz – Twój fizyczny postęp pokazuje dokładnie Twój wysiłek. W biznesie nie widać tego od razu, ale po roku albo dwóch będzie już jasne, czy naprawdę się rozwijasz.”

To jedno z najsilniejszych połączeń między dyscypliną sportową a produktywnością biznesową na najwyższym szczeblu. Jedno i drugie nagradza efekt, który się kumuluje. Jedno i drugie karze za brak konsekwencji – ale powoli, tak, że staje się to widoczne dopiero po długim czasie. Sportowcy odczuwają to bezpośrednio. Liderzy biznesu – pośrednio, często wtedy, gdy coś poprawić jest już trudno.

Dla Olgi sport stał się też niespodziewanym zasobem biznesowym. W Dubaju kolarstwo stało się tym, czym kiedyś był golf dla poprzedniego pokolenia menedżerów – ustrukturyzowanym, powtarzalnym środowiskiem społecznym, w którym ludzie najwyższego szczebla się spotykają, rozmawiają i budują zaufanie poza biurem.

„Tyle moich kontaktów biznesowych pojawiło się dzięki temu hobby. W Dubaju kolarstwo to nowy golf. Networking, który ono tworzy, naprawdę pomaga mi robić biznes.”

To użyteczna obserwacja dla wszystkich, którzy planują wzrost B2B na rynkach międzynarodowych. Infrastruktura relacji nie zawsze znajduje się tam, gdzie się jej spodziewamy. Czasami najważniejsze „sale” to wcale nie sale; to poranne przejazdy, grupy treningowe albo kawa po wydarzeniach. Ludzie, którzy zajmują się poważnym sportem wytrzymałościowym, to z reguły ludzie, którzy wykonują również poważną pracę zawodową. Ta zbieżność nie jest przypadkowa.

Sport jest więc dla Olgi trzema rzeczami jednocześnie: codzienną praktyką mentalną, która podtrzymuje produktywność; ochroną przed erozją tożsamości napędzaną karierą; oraz kanałem relacji, który buduje długoterminowe zaufanie poza formalnymi warunkami handlowymi. Dla profesjonalistów najwyższego szczebla planujących międzynarodowe kariery – albo dla firm, które próbują zrozumieć, jak ludzie podejmujący decyzje na wysokim szczeblu naprawdę się spotykają, oceniają się nawzajem i sobie ufają – warto zwrócić na to uwagę.

Co ją inspiruje – i co utrudnia przywództwo dzisiaj?

Kiedy zapytaliśmy Olgę, co motywuje ją w codziennej pracy, jej odpowiedź zbudowała się wokół rozwoju i pragnienia tworzenia czegoś lepszego.

„Lubię szukać możliwości, żeby zrobić coś lepiej, zrobić coś większego, zrobić coś inaczej, wyróżnić się.”

Jednocześnie była szczera co do tego, co znajduje trudniejszym w dzisiejszym środowisku. Jedno z największych wyzwań współczesnego przywództwa to dominacja komunikacji cyfrowej. Wideorozmowy są praktyczne i często konieczne – Olga zarządza zespołami w Dubaju, Australii, Wielkiej Brytanii, Europie i Azji. Ale wygoda nie eliminuje jej kosztu.

„Spotkania osobistego nigdy nie da się zastąpić rozmowami wideo online.”

Wiele firm stało się efektywniejszych cyfrowo, ale niekoniecznie bardziej połączonych ze sobą. Prawdziwe przywództwo nadal opiera się na żywej obecności, bezpośredniej interakcji i czasie spędzonym z ludźmi poza ekranem.

Co naprawdę powstrzymuje kobiety w inżynierii?

Kolejna duża część rozmowy była poświęcona różnorodności – zwłaszcza roli kobiet w inżynierii. Olga podeszła do tego rozważnie. Nie sprowadzała tematu do reprezentacji na najwyższym szczeblu – wskazała natomiast na strukturalny problem, który zaczyna się znacznie wcześniej: branża wciąż za mało przyciąga dziewczęta do inżynierii od samego początku.

W porównaniu z takimi dziedzinami jak architektura czy projektowanie inżynieria nie zawsze jest pokazywana w sposób, który od razu wydaje się atrakcyjny – zwłaszcza wtedy, gdy publiczny obraz sprowadza się do placów budowy, kasków i technicznej złożoności. Dlatego wiele firm zmienia teraz narrację o zawodzie już na poziomie szkół.

„Chodzimy do szkół i opowiadamy uczniom, co znaczy być inżynierem.”

Reprezentacja zaczyna się długo przed rekrutacją. Zaczyna się od wyobraźni. Jeśli utalentowane młode kobiety nie widzą w inżynierii przestrzeni, w której można budować znaczącą karierę, sektor będzie nadal ograniczał własny dopływ talentów. Olga podkreśliła także temat utrzymania i awansu po macierzyństwie – wiele kobiet buduje silne kariery, a potem zderza się z trudnym balansem, kiedy pojawiają się dzieci.

„Tyle utalentowanych inżynierek jest zmuszonych wybierać – nie pracować albo nie awansować w karierze – tylko z powodu wymagań dzieci i pracy.”

To przenosi rozmowę o różnorodności z płaszczyzny symboli na płaszczyznę struktury. Pytanie nie brzmi: czy kobiety mogą być liderkami w inżynierii. Pytanie brzmi: czy branża tworzy systemy, które pozwalają talentom zostawać, rozwijać się i awansować. Jednocześnie Olga jasno powiedziała, że zasada merytokracji pozostaje centralna:

„Nikt nie chce, żeby mu mówiono: 'Dostała tę pracę, bo jest kobietą.’ Nie. Bardzo ciężko pracowałam, żeby tutaj być.”

Rozszerzyła też temat poza płeć – na pochodzenie etniczne, społeczno-ekonomiczne i dostęp do możliwości. Wielu utalentowanym młodym ludziom nie brakuje zdolności. Brakuje im dostępu do edukacji, wsparcia i ścieżek prowadzących do dużych globalnych firm. Właśnie dlatego staże, sponsoring i ustrukturyzowane wsparcie mają znaczenie. Przyszłość inżynierii będzie zależeć nie tylko od tego, jak firmy rekrutują, ale od tego, jak poważnie poszerzają dostęp do talentów, które inaczej mogłyby pozostać niedostrzeżone.

Planujesz ekspansję na nowe rynki?

Pomagamy firmom B2B wchodzić na nowe rynki ze strategią, która uwzględnia zarówno strukturę handlową, jak i realia kulturowe. Jeśli planujesz wejście na rynek polski, europejski albo inne rynki – porozmawiajmy.

Umów konsultację

To, co czyni historię Olgi Litkovets przekonującą, to nie stanowisko ani firma. To konsekwencja logiki, która za nią stoi. Zaczyna się od standardów, dyscypliny i silnego ukraińskiego fundamentu edukacyjnego. Rozwija się przez ciekawość i odwagę zmieniania krajów wtedy, gdy wymaga tego droga. Wzmacnia się przez naukę, networking i gotowość, by wejść do branży technicznej bez technicznego wykształcenia. Trzyma się dzięki codziennej praktyce – fizycznej, mentalnej, społecznej – która chroni tożsamość poza pracą i sprawia, że produktywność na najwyższym szczeblu jest możliwa przez dekady. I dojrzewa do przywództwa zdefiniowanego nie tylko stanowiskiem, ale zdolnością tworzenia wartości przez ludzi, zespoły i strategiczną jasność.

Dla kobiet, które to czytają – a zwłaszcza dla kobiet ukraińskich – kariera Olgi nie jest symboliczna. Jest strukturalna. Każda jej część została zbudowana poprzez konkretne decyzje, konkretną pracę, konkretną dyscyplinę. Nie było skrótów. Nie było gotowych schodów. Ta sama logika jest dostępna dla każdego, kto jest gotów ją w siebie włożyć.

Jej pożegnalne przesłanie – wypowiedziane na końcu naszej rozmowy – sprowadziło wszystko z powrotem do podstaw: odpowiedzialność, ambicja, tożsamość.

„Wszystkim młodym ludziom, którzy zaczynają karierę – zawsze szukajcie możliwości, żeby zrobić coś większego. Bądźcie proaktywni. A Ukraińcom – pamiętajcie, jesteście elitą jutra. Pracujcie ciężko, żeby zbudować coś, z czego będziecie dumni i z czego dumna będzie też Ukraina.”

Olga Litkovets

Skrótu nie ma. Ale sufitu też nie ma.

tn

O wydawcy

the nech

the nech to butikowa firma doradcza B2B z siedzibą w Warszawie, założona przez Dimę V. Nechyporenko. Pomagamy firmom budować strategię biznesową, rozwijać sprzedaż B2B i wchodzić na nowe rynki – w Polsce, na Ukrainie i w Europie.

Nasze rozmowy z międzynarodowymi liderami pokroju Olgi Litkovets to część tego, jak badamy, co naprawdę sprawia, że złożone środowiska handlowe działają – poza slajdami.

Share the Post:
Przewijanie do góry